Europejski Informator Lotniczy
  • Szukaj


  • Opóźnienia na lotniskach

    Flight information is provided by FlightStats, and is subject to the FlightStats Terms of Use.
    <
  • Aktualności Eurocontrol


  • Polecamy TravelForum.pl

      No item elements found in rss feed.

Aktualności

Koniec z fikcją latania za grosze

19 lipca 2007

Parlament Europejski zakazał reklam biletów lotniczych „po złotówce”, jeśli do ceny dochodzą dodatkowe opłaty. Zamiast rewolucji w lataniu, czekają nas nowe chwyty marketingowe. Przewoźnicy już kombinują, jak obejść nowe prawo.

Be Sociable, Share!


Eurodeputowani przegłosowali nowe rozporządzenie w środę. Klienci tanich linii lotniczych muszą poznać całkowity koszt przelotu już na początku procesu rezerwacji. Dotyczy to przede wszystkim pasażerów kupujących bilety przez Internet. Do tej pory, im bliżej końca rezerwacji, cena szła coraz mocniej w górę. Nawet do kilkuset złotych.

Dodatkowe koszty, takie jak opłaty lotniskowe czy prowizje za płatności kartą, były wyświetlane tuż przed zatwierdzeniem transakcji. Według Parlamentu Europejskiego to już koniec powszechnego reklamowania biletów za symboliczną złotówkę czy funta.


Rozbój w biały dzień?


- Całe szczęście, że zrobili z tym porządek – twierdzi Ania, kelnerka z Londynu. Kilka dni temu kupowała w promocji bilet do Gdańska. Największy przewoźnik Ryanair oferował bilety za jednego pensa. W trakcie rezerwacji okazało się, że Ania musiała doliczyć do ceny 25 funtów opłat lotniskowych i innych podatków. Ale to nie wszystko. Za bagaż rejestrowany zapłaciła kolejne pięć funtów. Na koniec doszły koszty transakcji kartą Visa. Cena ostateczna: 32,21 funta. I to bez ubezpieczenia podróżnego, które gwarantuje zwrot kosztów w razie rezygnacji z lotu, bądź innych zdarzeń losowych. Oczywiście można je dokupić, ale trzeba wydać następne kilkanaście funtów.


- Mogli od razu podać rzeczywistą cenę przelotu. Przecież to rozbój w biały dzień. Gdyby nie wprowadzali ludzi w błąd, pewnie znaleźliby więcej chętnych.


Podobnie traktuje klientów polski Centralwings. Aby wejść na pokład samolotu, musimy przygotować co najmniej 19 funtów więcej, niż podaje linia. Plus oczywiście prowizje za opłaty kartami, a to wszystko razem daje już spore koszty. Bilet za grosze to fikcja.


Czy nadszedł już koniec hucznych i kontrowersyjnych kampanii promocyjnych popularnych przewoźników?


Analitycy rynku lotniczego twierdzą, że linie low cost zawsze znajdą sposób, by zwrócić na siebie uwagę.


- Wystarczy zaoferować parę biletów za symboliczne kilkadziesiąt złotych, razem z opłatami i podatkami. Co prawda bardzo ciężko je kupić i są oferowane na najmniej popularnych trasach, ale wystarczy, by podawać tę promocyjną cenę w reklamach – twierdzi Paweł Cybulak, właściciel portalu internetowego pasazer.com.


Specjalista zaznacza również, że tylko część kosztów dodatkowych stanowią opłaty lotniskowe. W rzeczywistości wynoszą od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, w zależności od rangi lotniska. – Cała reszta to podatki, opłaty paliwowe, wiele innych dziwnych opłat, które mają zrekompensować straty firmom lotniczym.


Leć za darmo


Już widać pierwsze efekty nowego rozporządzenia. Linia Wizzair oferuje miejsca w samolocie „od 49 zł” ze wszystkimi opłatami. Jeszcze dalej poszedł Ryanair. Przez dwa dni rozdawał bilety zupełnie za darmo, nawet bez opłacania podatków i kosztów lotniskowych. Oczywiście, ilość miejsc została drastycznie ograniczona, a rezerwacji można było dokonać jedynie w wyznaczonych godzinach.


Trudno jednak przypuszczać, by to zmiana prawa zmusiła Ryanaira do spektakularnej obniżki cen. Firma słynie z oryginalnych akcji marketingowych. Nie po raz pierwszy obrócono kota ogonem, przedstawiając porażkę jako własny sukces. W zeszłym roku Ryanair „zapomniał” zabezpieczyć system rezerwacji na swojej stronie internetowej, dzięki czemu rozeszły się tysiące darmowych biletów. Sensację podchwycili dziennikarze z całej Europy. Rezerwacji nie anulowano, a szefowie firmy z pokerową miną wyjaśniali, że od dawna uważali się za najtańszych na rynku.


- Będziemy częściej organizować takie promocje – twierdzi Tomasz Kułakowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ryanair w Europie Środkowej. – Ta akcja nie miała nic wspólnego z decyzją Parlamentu Europejskiego. Nasz pasażer poznaje całkowitą cenę biletu jeszcze przed dokonaniem płatności. Uważam, że ten system jest przejrzysty.


Wizzair już zdążył częściowo zmodyfikować system rezerwacji w Internecie. Obok promocyjnych cen biletów wskazuje od razu wysokość opłat lotniskowych.


Natasa Kazmer, dyrektor ds. komunikacji w Wizzair: – Byliśmy jedną z pierwszych linii lotniczych, które odpowiedziały na żądania rynku na długo przed wprowadzeniem nowych przepisów prawnych. Od środy wyświetlamy obok siebie informacje o opłatach, podatkach oraz cenie całkowitej już na pierwszej stronie rezerwacji.


Dyrektor nie wspomniała, że system rezerwacji Wizzair wciąż nie uprzedza o opłatach manipulacyjnych za użycie karty płatniczej. A te wynoszą dodatkowo 12 zł.


Droga do cywilizacji


Według właściciela portalu pasazer.com jedyną uczciwą linią, która od początku informowała o całkowitym koszcie przelotu, był Norwegian. – Nigdy nie stosował dopłat paliwowych, nie ukrywał podatków, opłat lotniskowych ani kosztów manipulacyjnych – mówi Paweł Cybulak.


Czy w jego ślady pójdą wreszcie pozostałe firmy lotnicze? Nie szybko. Stanowisko Parlamentu Europejskiego musi jeszcze zostać uzgodnione z państwami członkowskimi. A oznacza to, że nowe przepisy będą egzekwowane najwcześniej w październiku.


 


Źródło: Onet.pl


/L/

Be Sociable, Share!

Wizyt: 5 819

Tagi:

Podobne wpisy

Komentarze

*

Przyloty Warszawa Okęcie